BIP

śp. Danuta Kubik - wpomnienie absolwenta

2013-08-19


Czas.
Gdy jesteśmy młodzi, wlecze się niemiłosiernie, chcemy go przyspieszyć, jak najszybciej stać się dorośli, samodzielni
i jak najbardziej odpowiedzialni. Z czasem ten CZAS przejmuje niepostrzeżenie kontrolę nad nami, zaczyna samoistnie przyspieszać,
pędzić, by w końcu gnać.
Tydzień za tygodniem, mijające kolejne miesiące, upływające lata powodują, że nie wiadomo kiedy minęła nam
20, 30,40, 50. Wciąż czujemy się młodzi, silni lecz nagle słyszymy jak wokół nas mówią : ten starszy pan, ta starsza pani.
Z niedowierzaniem rozglądamy się zastanawiając się : o kim ta mowa? O nas – nie to niemożliwe...
Z czasem słyszmy bolesne dla nas określenie Dziadek, Babcia. Określenie które słyszymy nie od wnuków co jest zupełnie normalnym
lecz zupełnie obcych ludzi, którzy tak właśnie nas postrzegają.
Wśród tak pędzącego i przemijającego czasu najczęściej zwalniamy w takiej chwili jak ta - gdy żegnamy bliskiego nam człowieka zastanawiając się nad istotą przemijania.
We wtorek 13 sierpnia odeszła na zawsze z naszego grona Danuta Kubik – przez wielu nazywana po prostu KONCZITĄ, ksywką,
którą w moich młodych latach gdy byłem uczniem wspaniałego Technikum Kolejowego przylgnęła do Pani Profesor bardziej niż właściwe zacne imię Danuta.
Pani Profesor – bo tak będę tytułował tego zacnego Nauczyciela była jedynym pedagogiem w szkole, przed którego lekcjami uczniowie
nie opuszczali korytarza, siedząc przed drzwiami klasy ze strachem ucząc się do kolejnej lekcji.
Nigdy nie byliśmy pewni co KONCZITA wymyśli, kogo spyta, czy będzie kartkówka czy klasówka. Istne szaleństwo.
Cisza na lekcjach Pani profesor aż bolała, muchy słychać było nader często. Z czasem – tym czasem który tak szybko,
ba zbyt szybko nam mija zrozumiałem, że w tym jak mi się wtedy wydawało szaleństwie była metoda.
Uważam się za humanistę, ale belki, siły, wzory mechaniczne potrafię do dziś obliczyć i co najważniejsze – zrozumieć.
Bo Pani Profesor uczyła nas myśleć. Mówi się, że myślenie nie boli – w wykonaniu KONCZITY bolało.
Nie fizycznie, ale psychicznie bo KONCZITA zmuszała nas do wysiłku, który owocował poprzez kolejne zdane klasówki,
przyjęte projekty, zaliczone tematy.
Ostatni raz widziałem Panią Profesor na pięćdziesięcioleciu naszej szkoły. Dziś gdy już jej nie ma i nie będę miał okazji ponownie się
z Nią spotkać, porozmawiać, chciałbym w swoim, ale myślę również, że wielu kolegów imieniu powiedzieć DZIĘKUJĘ.
Słowo którego w młodości się wstydzimy, rzadko przechodzi nam przez gardło.
Dziękuję Ci Pani Profesor : za dwóje, za niecelne rzuty kluczem, za zabrane długopisy, za wszystko to co dałaś nam
w ciągu tych wielu lat nauki – co powoduje, że dziś my stare byki wzruszamy się wspominając lekcje z Tobą.
I coś co w takiej chwili wydaje się być może trywialne ale jest naprawdę szczerą prawdą – My Twoi uczniowie nigdy Cię nie zapomnimy.
A dopóki my żyć będziemy to i Ty kochana KONCZITO, żyć będziesz w naszych sercach i w naszej PAMIĘCI.
Dolce Vita dolce far niente jak mawiałaś…
Sylwester Samuel
Absolwent TK rocznik 1984 - 1989