BIP

Łapiemy byka za rogi

2004-10-29
Dnia 29 października 2004 r. w naszej szkole odbyło się ogólnoszkolne dyktando. Uczniowie wszystkich klas musieli się zmierzyć z następującym tekstem:
„Mówiąc pół kpiąco mam już dosyć dyktand. Moimi bohomazami zapisałem już chyba półhektarową płachtę papieru. Niestety, poniewczasie zorientowałem się, że są mi zupełnie obce ogólnie przyjęte normy pisowni. Dziury w mojej wiedzy miały kształt pustyni Gobi. Polska ortografia była dla mnie chińszczyzną. Uważam ją za wynalazek służący jedynie ciemiężeniu uczniów przez nauczycieli, mających hopla na punkcie poprawnego pisania. Za pomocą takiej ideologii tłumaczyłem sobie kolejne miażdżące porażki, których liczba rosła bez porównania szybciej niż ilość złotówek na rachunku rozliczeniowo-oszczędnościowym moich rodziców.”
Dyktando nie było trudne, jednakże, jak się potem okazało, niektóre wyrazy sprawiły dużo problemu. Najczęściej uczniowie nie wiedzieli, jak się pisze wyraz ‘pół kpiąco’, ‘poniewczasie’, ‘bohomazy’ oraz ‘półhektarowa’.
Do następnego etapu przeszły osoby, które nie popełniły błędów. W tym etapie zostały wyłonione dwie osoby, które reprezentowały szkołę podczas dyktanda międzyszkolnego.
Uczniowie zmagali się z następującą treścią dyktanda:
„Zrządzeniem losu udało mu się opuścić Kijów pociągiem towarowo-osobowym. Jechał w kierunku północno-zachodnim, w stronę Chełma. Czerwonozłote słońce zakryły chmury. Zapadał wczesnolistopadowy zmierzch, krople dżdżu, niczym dżdżownice, wężykami spływały po szybach wagonu. Tłok był niewyobrażalny, pasażerowie – ci, którzy nie stchórzyli, wisieli nawet na zderzakach – nie narzekając na swój los. Spieszyli do polskiej armii. Nie było wśród nich hochsztaplerów, jedynie najzagorzalsi patrioci.
Nocą podjechali do granicy. Stacja musiała być niedaleko. Niestety, ugrzęźli w szczerym polu. Na domiar złego nie było nic widać. Słyszeli tylko obco brzmiące słowa, wypowiadane w dziwnym żargonie. W oddali huczała rzeka. Pomyślał, że należałoby skręcić na tory prowadzące na lewo.
Pociąg toczył się nieprędko, niemniej wciąż posuwał się do przodu. Mieli coraz więcej nadziei. Jedni wstrzymywali oddech, inni wszczynali dyskusje. Niezadługo pociąg stanął na dworcu. Obok była już Polska.”
Najlepiej napisali dyktando: Linda Willmann z klasy 3 Li i Bartłomiej Rybczak z klasy 2 Li.