BIP

Wywiad z komikiem

2004-09-17
Wywiad z komikiem – Bolesławem Gromnickim, który wystąpił przed młodzieżą ZSTI 17 września 2004 podczas "Dnia Kota".

Kronika: Czy „komizm” to Pana praca, czy hobby?
B. G.: To moja praca (jestem satyrykiem), a zarazem hobby, gdyż lubię się przy tym bawić.
Kronika: Od jak dawna zajmuje się Pan tą profesją?
B. G.: Zajmuję się już tym bardzo długo, od wczesnych lat młodości, ok. 40 lat. Egzamin aktorski miałem w 1963 roku.
Kronika: Jakie były Pana początki?
B. G.: Nie były trudne. Miałem bardzo dobry głos, podobny do głosu dyrektora w szkole pod­stawowej. Pamiętam – pewnego dnia, naśladując głos dyrektora, zwolniłem swoją klasę do domu i w ogóle żaden nauczyciel nie zorientował się, że to mówiłem ja, a nie dyrektor. [śmiech]
Kronika: Czy pamięta Pan swój pierwszy występ?
B. G.: Pewnie, że pamiętam ! Zawsze się pamięta pierwszy i ostatni. [śmiech]
Kronika: Skąd w ogóle pomysł na taką pracę?
B. G.: Do wszystkiego, co robisz w życiu, musisz mieć powołanie, talent. Szkoła nadaje tylko szlif. Natura dała mi ten talent, więc go wykorzystałem!
Kronika: Jaki cel ma Pana praca?
B. G.: Lubię zabawiać ludzi, a jednocześnie sam się przy tym dobrze bawić.
Kronika: Czy występuje Pan tylko przed młodzieżą, czy również przed publicznością dorosłą?
B. G.: Generalnie występuję przed wszystkimi. Jeden z moich kolegów, Tadeusz Drozda, powiedział kiedyś, że nie występowałem jeszcze tylko na porodówce. [śmiech]
Kronika: A przed kim jest Panu łatwiej występować: przed widzami młodszymi czy dorosłymi?
B. G.: Przed młodzieżą jest mi trudniej występować, ale mam wielką satysfakcję, jeżeli im się to podoba.
Kronika: Ma Pan tremę przed swoimi występami?
B. G.: Przed każdym swoim występem mam tremę mobilizującą, a nie paraliżującą!
Kronika: Jaka jest tematyka Pańskiego komizmu?
B. G.: Tematyka zależy od publiczności, oczywiście inną kieruję do młodzieży, a inną do osób starszych.
Kronika: Z czego śmiać się w XXI w., skoro obfituje on w terroryzm, wojny i inne dramaty ludzkie?
B. G.: Skoro jest tyle zła na świecie, to przecież ludzie nie mogą się wciąż smucić, więc trzeba ich rozśmieszać i właśnie od tego jestem.
Kronika: Dziękujemy za rozmowę.
B. G.: Dziękuję.