BIP

Rejs ORP ISKRA

2003-09-30
W dniach od 30.09.2003 r. do 3.10.2003 r. kilkoro uczniów naszej szkoły (m. in. Kasia Stochmiałek z II Li, Tomek Majka z II f, Tomek Jakubiec z IV f) wraz z opiekunem, p. Andrzejem Dyczakiem - na zaproszenie Koła Ligi Morskiej i Rzecznej przebywało na rejsie szkoleniowym na żaglowcu ORP ISKRA. Oto wywiad przeprowadzony z jednš z uczestniczek.

Kronika: Ile osób wypłynęło razem z Wami, by uczestniczyć w tej fantastycznej przygodzie?
Katarzyna Stochmiałek: W rejsie tym uczestniczyło kilkadziesiąt osób z całej Polski.
K.: Czy czuliście się jak prawdziwi marynarze?
K. S.: Załoga dzieliła się na załogę stałą i szkoleniową. Już pierwszego dnia przybyłe osoby dostały karteczki z wyznaczonymi kubrykami, grupami i zadaniami. W czasie rejsu grupa szkoleniowa była traktowana prawie jak załoga stała.
K.: Czy oprócz tego musieliście pełnić jakieś inne funkcje?
K. S.: Tak, każdy z uczestników rejsu musiał pełnić wachtę na pokładzie, co nie zawsze wszystkim się podobało, zwłaszcza wtedy, gdy z miłego przewracania na drugi bok, np. o godz. 24:00, wyrywał nas głos przypominający o tym, że trzeba wstać. Oprócz tego mieliśmy wachty w kuchni i mesie załogi szkoleniowej.
K.: Czy nie baliście się tego bezmiaru wód?
K. S.: Hmm... Na rejsie nie obyło się bez lekcji ratunkowej. Pokazano nam sposób, w jaki powinniśmy się ratować w razie niebezpieczeństwa. Najzabawniejsze w całej tej akcji było zakładanie ubrania ratunkowego, które żartobliwie zostało nazwane przez szkolną załogę "teletubiś", a to ze względu na wygląd i kolor.
K.: Każda przygoda jest doświadczeniem, które czegoś uczy. Czy i dla Was była korzyścić?
K. S.: W czasie pobytu na statku nauczyliśmy się, jak ściągać maszty, a także poznaliśmy sposób sterowania statkiem, tak żeby nie zejść z kursu i nie przechylić statku. Wśród uczestników panowała bardzo miła przyjazna atmosfera. Nawiązywały się nowe znajomości i przyjaźnie. Było to widoczne zwłaszcza na Helu, gdzie nocowaliśmy w porcie Marynarki Wojennej.
K.: Warto było opuścić ląd i wypłynąć na głębię?
K. S.: Och, tak! Całą swoją przygodę wspominam bardzo miło. Aż żal mi było opuścić pokład, gdy przybyliśmy do portu w Gdyni. Do domu jednak wracaliśmy z uśmiechem na twarzy, wspominając to, co się przeżyło.
K.: Dziękuję za rozmowę i życzę jeszcze wielu wspaniałych przygód.