Dzień I
Był słoneczny poniedziałek, 6 czerwca. Godzina zbiórki przypadła na 7.00 i jak „zawsze” wszyscy przybyli punktualnie na miejsce spotkania, którym był parking przed internatem.
Gdy przybył nasz bus, zręcznie zapakowaliśmy nasze torby i z uśmiechem na twarzach ruszyliśmy by osiągnąć cel naszej podróży.
Naszym Pierwszym miejscem docelowym była kopalnia złota w Złotym Stoku, do której dotarliśmy o 9:30. Wraz z przewodnikiem, zaczęliśmy zwiedzać kopalnie. Przeszliśmy tunel śmierci, by następnie wydostać się zjeżdżalnią na powierzchnie. Następnie po krótkim spacerze dotarliśmy największego wodospadu podziemnego w Polsce. Jednak najwięcej atrakcji dostarczyła nam kolejka podziemna, dzięki której mogliśmy w końcu dojrzeć światła dziennego. Po niezapomnianych emocjach wsiedliśmy do busa, by dotrzeć do miasta Kłodzko.
Kłodzko okazało się wspaniałym miastem, jednak największym zaskoczeniem była dla nas twierdza, niegdyś należąca do czeskiego władcy, pana na Libicach, Sławnika – ojca biskupa praskiego i pierwszego patrona Polski, św. Wojciecha.
Po kolejnej dawce wrażeń, udaliśmy się do następnego miejsca, jakim było Tajemnicze Podziemne Miasto w Głuszycy „Osówka” - Podziemny kompleks „Riese” . Po przybyciu na miejsce okazało się, że do wstępu zostało nam jeszcze troszeczkę czasu, zatem udaliśmy się na krótki spacer, w celu zobaczenia „Kasyna” dawnej siedziby Hitlera. Po zobaczeniu „Kasyna” udaliśmy się w głąb podziemnego miasta. Przewodnik opowiedział nam ciekawą historię, tego miejsca m.in. miało być to miejsce do produkcji tajnej broni.
W końcu dotarliśmy do naszego pensjonatu „Koala”, gdzie czekał na nas pyszna obiadokolacja. Był to bardzo męczący dzień który dostarczył nam wielu niezapomnianych i wspaniałych wrażeń, z pewnością będziemy to pamiętać do końca życia!
Dzień II
Dzień drugi naszego pobytu w Karpaczu, zaczęliśmy od zwiedzenia kościoła Wang. Dowiedzieliśmy się, że kościół został zbudowany z sosnowych bali w miejscowości Vang w południowej Norwegii, na przełomie XII i XIII w. Król Fryderyk Wilhelm IV nabył świątynię, która pierwotnie miała stanąć w Berlinie, jednak nie stało się tak, dzięki hrabinie Frederyce von Reden. Wang został zbudowany bez użycia chociażby jednego gwoździa, lecz po przetransportowaniu go do Karpacz, obawiano się, że kościół rozpadnie się pod wpływem silnego wiatru wiejącego znad Śnieżki, więc postanowiono użyć kilku gwoździ. Kościół po dziś dzień pełni funkcję kościoła ewangelickiego i jest najstarszym kościołem w Polsce.
Po tym ruszyliśmy dalej, na sam szczyt Śnieżki!! Śnieżka jest najwyższym szczytem w Karkonoszach (1602 m n.p.m.) i jednocześnie w całych Sudetach, a także najwyższy szczyt Republiki Czeskiej i Śląska. Gdy już wyruszyliśmy początkowo wydawało się że trasa jest wyjątkowo łagodna jak na taki szczyt, lecz to był tylko początek. Pogoda sprzyjała, piękne widoki i słońce razem komponowały idealne warunki dla naszych chłopaków, którzy co jakiś czas robili sobie sesje zdjęciowe na tle pięknych krajobrazów. Na szczęście nikt nie skarżył się na zmęczenie czy jakieś inne dolegliwości. Niezbędne okazały się „przystanki”, ażeby całość ekipy mogła się zgrupować w jedność. Wreszcie skończył się deptak i zaczęła się długo oczekiwana ścieżka górska, której pokonanie wymagało większego wysiłku niż tylko bezmyślne przemieszczanie się do przodu, pojawiły się pierwsze ofiary potknięć ale na szczęście bez większych dramatów. Dotarliśmy do pierwszego dłuższego przystanku. Mieliśmy czas na zjedzenie drugiego śniadania, odpoczynek i kolejną sesję zdjęciową. Ruszyliśmy dalej, przed nami była dość prosta ale stroma trasa. Chwila odpoczynku i przeliczenie ekipy na wszelki wypadek (gdyby się okazało że ktoś zaginął). Nadszedł czas na najtrudniejszy fragment wspinaczki, „atak szczytowy”. Zdecydowanie ta trasa dała o sobie znać, nawet przewodnik zmniejszył swoje tępo. Parę zdjęć po drodze i już znajdujemy się na szczycie, pierwsze co przyszło na myśl chyba każdemu to chyba jakaś wygodna ławka albo nawet wygodny kamień. Po dłuższym odpoczynku i zdjęciu klasowym na szczycie Śnieżki przyszedł czas na powrót z wyczerpującej wycieczki, początkowo droga była łagodna ale przewodnik sprowadził nas na szlak wysypany kamieniami (skałami). Droga była dość wymagająca, ponieważ mały błąd mógł doprowadzić do wypadku, ale jednak grupa była tak zmotywowany do powrotu, że zejście odbyło sie bez większych problemów. Po zejściu została do pokonania krótka trasa ulicą prowadząca do hotelu. Gdy dotarliśmy na miejsce chyba każdy marzył o zimnym prysznicu i odpoczynku. Nadszedł czas na obiadokolację. Mieliśmy czas do wieczora na odpoczynek zanim się wybraliśmy na zakupy. Po zakupach odbył się grill na którym oprócz kiełbasek znalazł się też czas na zaśpiewanie klasowo piosenek przy gitarze.
Dzień III
W środę zebraliśmy się całą klasą na śniadaniu. Szczęśliwie mogliśmy pospać dłużej, po wczorajszym, męczącym dniu. Jeszcze przed godziną 10.00 oddaliśmy pokoje, rzecz jasna, w nienaruszonym stanie. Skierowaliśmy się w stronę PARKU MINIATUR ZABYTKÓW DOLNEGO ŚLĄSKA. Wycieczka w to miejsce okazała się ciekawą przygodą. Wszyscy z uwagą wsłuchiwali się w historię każdego zabytku, którego mieliśmy okazję zobaczyć w skali 1:25. Po zwiedzeniu warsztatu, w którym powstają wszystkie miniaturki, udaliśmy się do busa, a nim w stronę Wałbrzycha, w którego okolicach mieścił się pierwszy co do wielkości zamek na Dolnym Śląsku oraz trzeci (po Malborku i Wawelu) w Polsce. Około godziny 13.00 byliśmy już w Książu. Pełni podziwu dla ogromu tego zamku przechadzaliśmy się po jego komnatach, poznawaliśmy historię i robiliśmy zdjęcia.
O godzinie 15.00 siedzieliśmy już w busie i po krótkim postoju w McDonaldzie w okolicach Wrocławia byliśmy około godziny 20.00 pod szkołą, skąd rozeszliśmy się w „swoją” stronę.
Wycieczka była bardzo ciekawa. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku uda się to powtórzyć.
Wyk: kl. 3LM







