W dniu dzisiejszym mieliśmy przyjemność zaznajomić się z historią współczesną naszych zachodnich sąsiadów – Niemców. W tym celu udaliśmy się autobusem na wycieczkę do Muzeum Historii Niemieckiej (Haus der Geschichte der Bundesrepublik Deutschland) mieszczącego się w byłej stolicy Republiki Federalnej Niemiec – Bonn.

Ekspozycja zaczynała od roku czterdziestego piątego. Eksponaty przedstawiały flagi zwycięzców II wojny światowej – ZSRR, USA, Wielka Brytania i Francja. Trudno było znaleźć wówczas materiały do ich uszycia.
Następnie weszliśmy do czarnego punktu w historii Niemiec – pokazane tam były zdjęcia pogromu Żydów w czasie wojny.
Kolejna wystawa pokazywała mizerne, dzienne racje żywnościowe powojennych mieszkańców Niemiec. Widzieliśmy przedmioty codziennego użytku wykonane z materiałów militarnych z powodu panującej biedy. Z granatu zrobiono podstawkę na jajka, ze spadochronu wykonano sukienkę, a z hełmu durszlak. Na ścianie z zaciekawieniem przypatrywaliśmy się propagandowym planom mocarstw ZSRR i USA dotyczących planu Marshalla.
Następnie weszliśmy do czarnego punktu w historii Niemiec – pokazane tam były zdjęcia pogromu Żydów w czasie wojny.
Kolejna wystawa pokazywała mizerne, dzienne racje żywnościowe powojennych mieszkańców Niemiec. Widzieliśmy przedmioty codziennego użytku wykonane z materiałów militarnych z powodu panującej biedy. Z granatu zrobiono podstawkę na jajka, ze spadochronu wykonano sukienkę, a z hełmu durszlak. Na ścianie z zaciekawieniem przypatrywaliśmy się propagandowym planom mocarstw ZSRR i USA dotyczących planu Marshalla.

Później przeszliśmy przez kadłub samolotu bombowego C3, który dostarczał zaopatrzenie podczas blokady Berlina przez tzw. „most powietrzny”.
Dowiedzieliśmy się o powstaniu NRD i RFN, którego następstwem było powstanie muru berlińskiego. Na planszy przedstawiono Ojców demokracji (w tym cztery mamusie – jak na tamte czasy dużo), którzy utworzyli prawa podstawowe licząc na szybkie ponowne zjednoczenie Niemiec.
Obok w gablocie widniały projekty nowej flagi niemieckiej, kolory w każdym wzorze były zachowane, różniły się tylko układem. Zasiedliśmy w oryginalnych ławach Bundestagu. Dzięki uprzejmości kolegi usłyszeliśmy wprowadzenie do pierwszego posiedzenia.
Następnie widzieliśmy Mercedesa Konrada Adenauera. Eksponat ten został odnaleziony w USA w opłakanym stanie – w modzie lat 60 został pomalowany na kolor różowy. Ciężko było znaleźć sponsora na odnowienie auta jednak z pomocą przyszła firma Mercedes, która zajęła się kompleksową restauracją auta.
Dowiedzieliśmy się o powstaniu NRD i RFN, którego następstwem było powstanie muru berlińskiego. Na planszy przedstawiono Ojców demokracji (w tym cztery mamusie – jak na tamte czasy dużo), którzy utworzyli prawa podstawowe licząc na szybkie ponowne zjednoczenie Niemiec.
Obok w gablocie widniały projekty nowej flagi niemieckiej, kolory w każdym wzorze były zachowane, różniły się tylko układem. Zasiedliśmy w oryginalnych ławach Bundestagu. Dzięki uprzejmości kolegi usłyszeliśmy wprowadzenie do pierwszego posiedzenia.
Następnie widzieliśmy Mercedesa Konrada Adenauera. Eksponat ten został odnaleziony w USA w opłakanym stanie – w modzie lat 60 został pomalowany na kolor różowy. Ciężko było znaleźć sponsora na odnowienie auta jednak z pomocą przyszła firma Mercedes, która zajęła się kompleksową restauracją auta.

Jak na tamte czasy osiągał zawrotną prędkość 160 km na godzinę. Ciekawostką było, że małe trójkątne okna otwierały się do środka, a nie na zewnątrz, by Konrad mógł wyrzucać łatwiej popiół.
Marzeniem każdego pracownika muzeum jest przejażdżka tym pojazdem. Takie auto kosztowało jednak krocie, toteż wymyślono tańsze modele, którymi Niemcy udawali się nawet na wczasy nad morze śródziemne.
W gablocie widniał model auta Messerschmidt, firmy,która produkowała samoloty, jednak po wojnie restrykcje zabroniły ich dalszej produkcji. Auto było nietypowe gdyż tak jak w kokpicie samolotu pasażerowie siedzieli jeden za drugim.
Na dywanie widniało 10 „przykazań” komunistycznych Niemiec.
Następnie wysłuchaliśmy przemówienia Johna Fidgeralda Kennedy’ego, który podczas wizyty w Berlinie wypowiedział słowa „I am a Berliner” – czyli jestem berlińczykiem. Oznaczało to poparcie USA i pomoc w razie ataku ZSRR.
Kolejną atrakcją było kino, w którym wyświetlano film z lat pięćdziesiątych pt „Ślusarz i Katarzyna”.
Widzieliśmy replikę baru z tamtego okresu. Ciekawymi ekspozycjami były witryny sklepowe, a szczególnie eksponat przedstawiający mikser połączony z odkurzaczem. Korzystając z szafy grającej wysłuchaliśmy przebojów z tamtych lat. Widzieliśmy pełną lodówkę, która pokazywała poprawiający się stan materialny ludzi z tamtych lat.
Odbyliśmy też „wyprawę na księżyc” i widzieliśmy kawałek księżyca podarowany muzeum oraz skafander pierwszego niemieckiego kosmonauty. Następnie widzieliśmy gablotę z przedmiotami kupowanymi przez Niemców w latach 80-tych: ze względu na lepszy stan materialny kupowali urządzenia do rozrywki (pierwsze Commodore 64 i Atari). Widzieliśmy też oryginalne sweterki i krzesełka na których siedzieli Franklin de Lano Roosevelt i Michaił Gorbaczow. Swetry podarował sam Gorbaczow po wizycie w muzeum.
Obok postawione były 3 fragmenty muru berlińskiego, widzieliśmy je od strony wschodniej. Z drugiej strony mur był pomazany graffiti. Na końcu widniała tablica wyświetlająca niemiecki dług oraz najnowsza historia Niemiec. Kustosze muzeum mówią, że ta wystawa nigdy nie będzie mieć końca, ponieważ historia toczy się dalej. To był koniec naszej wycieczki na temat historii Niemiec.
Marzeniem każdego pracownika muzeum jest przejażdżka tym pojazdem. Takie auto kosztowało jednak krocie, toteż wymyślono tańsze modele, którymi Niemcy udawali się nawet na wczasy nad morze śródziemne.
W gablocie widniał model auta Messerschmidt, firmy,która produkowała samoloty, jednak po wojnie restrykcje zabroniły ich dalszej produkcji. Auto było nietypowe gdyż tak jak w kokpicie samolotu pasażerowie siedzieli jeden za drugim.
Na dywanie widniało 10 „przykazań” komunistycznych Niemiec.
Następnie wysłuchaliśmy przemówienia Johna Fidgeralda Kennedy’ego, który podczas wizyty w Berlinie wypowiedział słowa „I am a Berliner” – czyli jestem berlińczykiem. Oznaczało to poparcie USA i pomoc w razie ataku ZSRR.
Kolejną atrakcją było kino, w którym wyświetlano film z lat pięćdziesiątych pt „Ślusarz i Katarzyna”.
Widzieliśmy replikę baru z tamtego okresu. Ciekawymi ekspozycjami były witryny sklepowe, a szczególnie eksponat przedstawiający mikser połączony z odkurzaczem. Korzystając z szafy grającej wysłuchaliśmy przebojów z tamtych lat. Widzieliśmy pełną lodówkę, która pokazywała poprawiający się stan materialny ludzi z tamtych lat.
Odbyliśmy też „wyprawę na księżyc” i widzieliśmy kawałek księżyca podarowany muzeum oraz skafander pierwszego niemieckiego kosmonauty. Następnie widzieliśmy gablotę z przedmiotami kupowanymi przez Niemców w latach 80-tych: ze względu na lepszy stan materialny kupowali urządzenia do rozrywki (pierwsze Commodore 64 i Atari). Widzieliśmy też oryginalne sweterki i krzesełka na których siedzieli Franklin de Lano Roosevelt i Michaił Gorbaczow. Swetry podarował sam Gorbaczow po wizycie w muzeum.
Obok postawione były 3 fragmenty muru berlińskiego, widzieliśmy je od strony wschodniej. Z drugiej strony mur był pomazany graffiti. Na końcu widniała tablica wyświetlająca niemiecki dług oraz najnowsza historia Niemiec. Kustosze muzeum mówią, że ta wystawa nigdy nie będzie mieć końca, ponieważ historia toczy się dalej. To był koniec naszej wycieczki na temat historii Niemiec.
Następnie mogliśmy zrobić zakupy w sklepiku muzealnym i obejrzeć mniejsze wystawy np. na temat muzycznych hitów. W muzealnej stołówce zjedliśmy obiad – przepyszną lasagnie.

Po obiedzie udaliśmy się w podróż do Brühl.
Zamek zwiedzaliśmy razem z miłą panią przewodnik Na początku podziwialiśmy przepiękną bramę główną.. Był to zamek Klemensa Augusta zbudowany w XVIII wieku. To jedna z jego ponad trzydziestu rezydencji. Zamek ten znajduje się na liście zabytków UNESCO.
Przechodząc przez kolejne pomieszczenia widzieliśmy wykwintne meble i przepiękne tapety nawet ze skór kozich. W pomieszczeniu był piec, który rozpalano od tyłu, aby nie przeszkadzać władcy podczas odpoczynku. Największe wrażenie wywołały na nas schody. Prześliczne zdobienia zapierały dech w piersiach niczym piękna Niemka spotkana na ulicy. U szczytu wisiał ogromny świecznik, który aby zapalić świece musiał być spuszczony na dół. Na suficie widniał piękny fresk, który sprawiał wrażenie, że znajduje się tam kopuła. Pomieszczenie to było zrobione w stylu rokoko, który charakteryzuje się przepychem.
Widzieliśmy pokój straży ozdobiony motywami militarnymi – tarczami i mieczami. Kolejna sala, to sala balowa, w której był balkon, na którym muzycy grali, aby umilać czas władcy podczas posiłku. Inni czuli się zaszczyceni, mogąc go oglądać. Następne pomieszczenie przeznaczone było dla gości oczekujących na audiencję. W zależności od swojego stanowiska otrzymywali mebel, aby na nim spocząć. W łaźni ludzie myli się bez mydła. We włosach mieli wszy i nie zbyt ładnie pachnęli. Posiadali także młoteczki do ubijania robaków. Wyszliśmy przez pokój perukowy.


Następnie obejrzeliśmy przepiękny, cudowny ogród z fontanną i zbiornikiem wodnym.
Po zrobieniu grupowego zdjęcia udaliśmy się w drogę powrotną do ośrodka.







