Zespół Szkół Techniczno-Informatycznych w Gliwicach

Poniedziałek, 6 lutego 2012
Strona główna >  Działalność pozalekcyjna >  Comenius >  Wizyta w Essen >  20 wrzesnia 2008

20 wrzesnia 2008


20 września 2008 roku

Wybraliśmy się na cudowną wycieczkę do małego niemieckiego miasteczka Xanten położonego w północno zachodnich Niemczech które zasłynęło w świecie z Parku Archeologicznego oraz Muzeum o tematyce starorzymskiej. Po 3-godzinnej podróży dotarliśmy do miejsca przeznaczenia którym było Muzeum historii Miasteczka rzymskiego które kiedyś istniało w Xanten. Oddaję głos naszemu reporterowi Damianowi:


-   Dybry dyń! Znajdujemy się teraz przed muzeum, na którym istniała kiedyś przecudna i jakże malownicza rzymska miejscowość. Pomieszczenia są uporządkowane chronologicznie tzn. możemy poznać dawne Xanten od początków utworzenia obozu legionistów do końca dni jego istnienia.

Mamy okazję zapoznać się z typowym rozmieszczeniem zabudowań systemu osad rzymskich, zobaczyć sposób i styl życia ówczesnych mieszkańców cesarstwa. Ogromnym zainteresowaniem cieszą się zbroje i bronie rzymskich legionistów wykonane w oryginalnych rozmiarach, które można dotknąć a nawet przymierzyć. Na ścianach muzeum znajdują się malowidła rozciągające się na ponad 8 metrów.

Do dziś zachowały się pozostałości term. Ciekawym punktem programu zwiedzania jest dość dużych rozmiarów antyczny statek o płaskim podłożu, który był używany do transportu materiałów budowlanych
.

 



W parku archeologicznym  oddaję głos naszemu reporterowi Michałowi:
 
-   Yo! Po zwiedzaniu bardzo ciekawego muzeum przechodzimy do części na wolnym powietrzu, ale proszę państwa, co się dzieje?

    Tak, to nowożeńcy tureckiego pochodzenia przyjechali tu na sesję zdjęciową w tle starożytnej świątyni, co mogliśmy w takiej sytuacji zrobić? Oczywiście odśpiewaliśmy im utwór ze ścisłej czołówki światowych list przebojów-„sto lat” -w wersji polskiej oczywiście. Niewiele zrozumieli, ale raczej im się podobało!

    Po pozytywnym rozpoczęciu zwiedzania nadszedł czas na część oficjalną, przewodnik Nastąpiło uzgodnienie szczegółów i szczęśliwie zaczęliśmy zwiedzanie świątyni.

    Rzymianie wymyślili ją tak, aby była kolosalnie wielka i nowoczesna jak na owe czasy, zbudowali solidne fundamenty na których umieścili wiele wysokich kolumn a na nich masywne sklepienie. Gdy już skończyli okazało się że w takim klimacie bóstwo nie może mieszkać na niemal otwartej przestrzeni nie osłonięte przed zimnem i wiejącym pomiędzy kolumnami porywistym wiatrem.

    Zbudowali więc w środku bogato zdobione różnymi rodzajami marmuru i nie tylko pomieszczenie, tak aby bóg (którego imienia nie znamy ze względu na brak śladów jego obecności) miał tam miło i przytulnie. Ze względu na bliskość portu i brak innego pomysłu świątynie nazwano portową.

    Pan przewodnik oprowadził nas po tym co do naszych czasów po świątyni zostało, a nie było tego aż tak mało. W całości pozostało kilka kolumn, fragment sklepienia i spora część wewnętrznego pomieszczenia rzekomo zamieszkałego przez bóstwo.

    Po sesji fotograficznej opuściliśmy świątynie i udaliśmy się do rzymskich rezydencji. W jadalni zastaliśmy ogromne wygodne łoże, na którym dziewięciu mężczyzn mogło obżerać się do nieprzytomności, podawanym przez niewolników jadłem i innymi pysznościami.

   Odwiedziliśmy również sypialnie oraz łazienkę, w której stała wanna bardziej przypominająca niewielki basen. Legioniści musieli się jakoś myć a że mydła jeszcze nie wynaleziono to smarowali się olejkiem, czekali aż nasiąknie brudem po czym zdrapywali go z ciała metalowym przyrządem, no cóż, jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma...

   Nie przedłużając zbytnio nasz przewodnik zaprowadził nas do miejsca rozrywki starożytnych rzymian.


Tak! To miniaturka
Koloseum!

 
-   Starożytny amfiteatr, którego funkcje jednak od „oryginału” nie odbiegają.

To tam ludzie zmęczeni ciągłymi podwyżkami podatków i cen żywności mogli zaznać trochę ekstremalnej rozrywki i ucieczki od trudów życia codziennego. Jeżeli ludność była w dobrym nastroju, na arenę walk wystawiano niedźwiedzie, jednak gdy podatki wzrastały, aby zaspokoić popęd miejscowej ludności do walki o swoje, wystawiano gladiatorów, ludzi szkolonych do walki na śmierć i życie. Ludzie w amfiteatrze mogli bez problemu zaspokoić swoją żądze krwi wobec panującego władcy nie wprowadzając swoich myśli w czyn.

  

W tym miejscu przewodnik pożegnał nas, po czym pieszo udaliśmy się do miasteczka Xanten gdzie w cichej miejscowości czeka nasz ostatni reporter Mateusz który opowie nam o tym urokliwym miejscu.

-  Witam was w Xanten to miasto wygląda jakby stanęło w czasie można podziwiać tam stare kamienice i domki.


-    Gdy wchodzimy do miasta jako pierwsze widzimy stary młyn który zdobi miasto jest on teraz używany jako bar gdzie można skosztować miejskie potrawy. Po zobaczeniu młyna poszliśmy wzdłuż ulicy gdzie zwiedziliśmy kamieniczki i zmierzaliśmy do katedry zbudowanej w stylu późno gotyckim.

-  Po pasjonującym zwiedzaniu katedry mięliśmy czas wolny ok. godziny który poświęciliśmy na zwiedzanie dalszej części miasta.


Miasteczko Xanten posiada bardzo ładny krajobraz i jest położone w malowniczej okolicy która warto zwiedzić.

Gdy już wszyscy zebrali się na zbiórce poszliśmy do autobusu którym pojechaliśmy z powrotem do ośrodka „Goalfever”. Na kolacje był schabowy z makaronem a do tego sos pomidorowy. Po zjedzonej kolacji wszyscy poszli do pokoi.
-           
Dzień ten minął bardzo spokojnie i przyjemnie wszyscy byli pod warzeniem kultury rzymskiej i malowniczego miasteczka Xanten. Tekst ten jest oparty na faktach, które wydarzyły się naprawdę.
 
 
Autorzy tekstu: Kamil Widuch, Mateusz Kapek, Michał Kaczmarczyk oraz Damian Banan
 
powrót

Energia, prąd, energetyka - Vattenfall
Copyright © Zespół Szkół Techniczno - Informatycznych, 44-100 Gliwice, ul. Chorzowska 5