17.09.2008
W dniu dzisiejszym zwiedziliśmy zagłębie Ruhry , w celu bliższego zapoznania się z przebiegiem restrukturyzacji przemysłu w w/w okręgu. O godzinie 9.30 przyjechaliśmy do Regionalverband Ruhr. Budynek, w którym mieści się siedziba tego związku był zaprojektowany tak, aby nawiązywał do wyglądu klasy kopalnianej.
Po krótkim wprowadzeniu do zagadnienia zmian w przemyśle ciężkim, obejrzeliśmy film informacyjny na temat Zagłębia Ruhry i zmianach w nim przeprowadzonych.
Po wizycie w siedzibie związku udaliśmy się w teren, aby na własne oczy zobaczyć to, co do tej pory poznaliśmy w teorii.

Przystanek pierwszy – kopalnia. Cóż tam zobaczyliśmy? Świetnie odrestaurowane budynki przemysłowe, zaadaptowane dla turystów, muzeum w budowie, pełne atrakcji (w tym najdłuższe schody ruchome w Niemczech, którymi mieliśmy przyjemność podróżować) i ciekawe pomysły architektów na rozkład nieruchomości. Szyb kopalniany, w zamyśle projektantów, miał być wieżą średniowiecznego zamku. Czy komukolwiek kopalnia kojarzyła się kiedyś z zamkiem?

Przystanek drugi – hałda. Bardzo ciekawym pomysłem było uczynienie ze sztucznie usypanego pagórka (który notabene miał jak najbardziej przypominać naturalny) zielonych płuc regionu. Bogactwo zieleni na tym terenie, jak i na reszcie obszaru, jest imponujące. Łatwo zapomnieć, że jest się na terenie, który był swoista stolicą przemysłu ciężkiego w Niemczech.Z jednej strony hałdy zbudowany został sztuczny całroczny stok do jazdy na nartach

Ponadto, co jest równie ciekawym pomysłem, na hałdach umieszczono dzieła sztuki. My mogliśmy podziwiać stalową piramidę. (model metanu)
Niestety nie możemy w tej chwili przywołać nazwiska twórcy z powodu naszej niezbyt dobrej pamięci do obcojęzycznych nazwisk. Imion zresztą też.
Przystanek trzeci – dzielnica górnicza. Dla mieszkańców Śląska takie osiedla to nie nowość. Jednak nietrudno było zauważyć różnicę w wyglądzie polskich dzielnic a niemieckich. Pozostawimy to bez komentarza. W tym wypadku należy brać przykład z naszych sąsiadów.
Przystanek czwarty – Neue Mitte Oberhausen. Czyli, jak sama nazwa wskazuje, zobaczyliśmy nowe centrum miasta, które nigdy wcześniej takowego nie posiadało. Warto najpierw wytłumaczyć nieco budowę miasta. Składało się ono z wielu dzielnic, które nie były ze sobą połączone, dzieliły je drogi i rzeka. Rzeka? Trudno to tak nazywać. Podobnie jak w naszej Kłodnicy, woda w niej nie należała do najczystszych. Kąpieli nie polecamy. Może za parę dekad, kiedy już zostaną zrealizowane plany oczyszczania wody, poprzez umieszczenie pod korytem rzeki rur odprowadzających ścieki. Wracając do budowy miasta. Owe dzielnice zostały stosunkowo niedawno połączone mostami. Dzięki restrukturyzacji miasto stało się zmów atrakcyjne dla przedsiębiorców i ludzi planujących się w im osiedlić. Bo kto chciałby mieszkać w nieciekawym i zanieczyszczonym miejscu? Okazało się, że restrukturyzacja była ostatnią deską ratunku dla Oberhausen. Po zwiedzeniu udaliśmy się do centrum handlowego „Centro”, aby w końcu coś zjeść. Warto dodać, że kompleks ten znajduje się na terenach byłej walcowni.
Przystanek piąty – tereny byłej huty.. Nigdy nie pomyślelibyśmy, że w hucie można pojeździć na zjeżdżalni, albo ponurkować. Zamiast pozostawić nieużytki samym sobie, zostały one zagospodarowane w celach rekreacyjnych. Oprócz rozrywki można tu zobaczyć, nieczynny już, wielki piec. Bardzo atrakcyjne turystycznie miejsce.

po prawej sala wystawowa, z przeznaczeniem na organizację różnych imprez towarzyszących

sala koncertowa na terenach byłej huty
Przystanek szósty (który nie był przystankiem, ale tradycja jest tradycją) – ogólne zwiedzanie, i podziwianie, krajobrazu Zagłębia Ruhry. Widzieliśmy pola uprawne, owce, konie, wille i lecącego zeppelina.

I wróciliśmy do Goalfever.
Po obejrzeniu wszystkich dokonań naszych niemieckich sąsiadów poczuliśmy lekką zazdrość wymieszaną z podziwem. Chcielibyśmy, żeby w Polsce wszystko przebiegało w taki sposób. Nie pozostaje nam nic innego jak brać z nich przykład i wprowadzać takie rozwiązania w naszym kraju. Powinniśmy doprowadzić do tego, aby Niemcy również uczyli się czegoś od nas. Nie musimy przecież na każdym terenie po byłych zakładach stawiać nowych centrów handlowych. Maszyny i technologie mogą być ciekawsze od zakupów. W końcu przecież uczymy się przez całe życie.
W dniu dzisiejszym zwiedziliśmy zagłębie Ruhry , w celu bliższego zapoznania się z przebiegiem restrukturyzacji przemysłu w w/w okręgu. O godzinie 9.30 przyjechaliśmy do Regionalverband Ruhr. Budynek, w którym mieści się siedziba tego związku był zaprojektowany tak, aby nawiązywał do wyglądu klasy kopalnianej.

Po krótkim wprowadzeniu do zagadnienia zmian w przemyśle ciężkim, obejrzeliśmy film informacyjny na temat Zagłębia Ruhry i zmianach w nim przeprowadzonych.
Po wizycie w siedzibie związku udaliśmy się w teren, aby na własne oczy zobaczyć to, co do tej pory poznaliśmy w teorii.

Przystanek pierwszy – kopalnia. Cóż tam zobaczyliśmy? Świetnie odrestaurowane budynki przemysłowe, zaadaptowane dla turystów, muzeum w budowie, pełne atrakcji (w tym najdłuższe schody ruchome w Niemczech, którymi mieliśmy przyjemność podróżować) i ciekawe pomysły architektów na rozkład nieruchomości. Szyb kopalniany, w zamyśle projektantów, miał być wieżą średniowiecznego zamku. Czy komukolwiek kopalnia kojarzyła się kiedyś z zamkiem?

Przystanek drugi – hałda. Bardzo ciekawym pomysłem było uczynienie ze sztucznie usypanego pagórka (który notabene miał jak najbardziej przypominać naturalny) zielonych płuc regionu. Bogactwo zieleni na tym terenie, jak i na reszcie obszaru, jest imponujące. Łatwo zapomnieć, że jest się na terenie, który był swoista stolicą przemysłu ciężkiego w Niemczech.Z jednej strony hałdy zbudowany został sztuczny całroczny stok do jazdy na nartach

Ponadto, co jest równie ciekawym pomysłem, na hałdach umieszczono dzieła sztuki. My mogliśmy podziwiać stalową piramidę. (model metanu)

Przystanek trzeci – dzielnica górnicza. Dla mieszkańców Śląska takie osiedla to nie nowość. Jednak nietrudno było zauważyć różnicę w wyglądzie polskich dzielnic a niemieckich. Pozostawimy to bez komentarza. W tym wypadku należy brać przykład z naszych sąsiadów.
Przystanek czwarty – Neue Mitte Oberhausen. Czyli, jak sama nazwa wskazuje, zobaczyliśmy nowe centrum miasta, które nigdy wcześniej takowego nie posiadało. Warto najpierw wytłumaczyć nieco budowę miasta. Składało się ono z wielu dzielnic, które nie były ze sobą połączone, dzieliły je drogi i rzeka. Rzeka? Trudno to tak nazywać. Podobnie jak w naszej Kłodnicy, woda w niej nie należała do najczystszych. Kąpieli nie polecamy. Może za parę dekad, kiedy już zostaną zrealizowane plany oczyszczania wody, poprzez umieszczenie pod korytem rzeki rur odprowadzających ścieki. Wracając do budowy miasta. Owe dzielnice zostały stosunkowo niedawno połączone mostami. Dzięki restrukturyzacji miasto stało się zmów atrakcyjne dla przedsiębiorców i ludzi planujących się w im osiedlić. Bo kto chciałby mieszkać w nieciekawym i zanieczyszczonym miejscu? Okazało się, że restrukturyzacja była ostatnią deską ratunku dla Oberhausen. Po zwiedzeniu udaliśmy się do centrum handlowego „Centro”, aby w końcu coś zjeść. Warto dodać, że kompleks ten znajduje się na terenach byłej walcowni.

Przystanek piąty – tereny byłej huty.. Nigdy nie pomyślelibyśmy, że w hucie można pojeździć na zjeżdżalni, albo ponurkować. Zamiast pozostawić nieużytki samym sobie, zostały one zagospodarowane w celach rekreacyjnych. Oprócz rozrywki można tu zobaczyć, nieczynny już, wielki piec. Bardzo atrakcyjne turystycznie miejsce.

po prawej sala wystawowa, z przeznaczeniem na organizację różnych imprez towarzyszących

sala koncertowa na terenach byłej huty

I wróciliśmy do Goalfever.
Po obejrzeniu wszystkich dokonań naszych niemieckich sąsiadów poczuliśmy lekką zazdrość wymieszaną z podziwem. Chcielibyśmy, żeby w Polsce wszystko przebiegało w taki sposób. Nie pozostaje nam nic innego jak brać z nich przykład i wprowadzać takie rozwiązania w naszym kraju. Powinniśmy doprowadzić do tego, aby Niemcy również uczyli się czegoś od nas. Nie musimy przecież na każdym terenie po byłych zakładach stawiać nowych centrów handlowych. Maszyny i technologie mogą być ciekawsze od zakupów. W końcu przecież uczymy się przez całe życie.






